Narodowo-Chrześcijańska   Strona   Internetowa   w   Calgary
www.polacywcalgary.com

Bohater Polskiego Narodu

 

Bohater Polskiego Narodu i wzór do naśladowania dla innych. Wspaniały przykład wielkiego człowieka a jednocześnie  doskonała lekcja historii o tym, jakimi metodami posługiwały  się antypolskie siły. Nie miejmy tylko złudzeń, że one nie istnieją dziś.

 

Rotmistrz Witold Pilecki – Człowiek i Bohater, który całym swoim życiem ukazał, że nie istnieją granice ludzkiej odwagi i poświęcenia.

Jego pełne tragizmu losy są symbolicznym uogólnieniem doświadczeń pokolenia, które wywalczyło, obroniło i kształtowało II Rzeczpospolitą. Tradycyjne rodzinne wychowanie w kulcie osobistej dzielności, ofiarności i poświęcenia dla ojczyzny, a także formacja religijna, kształtująca postawy moralne oraz pożądane cechy charakteru – oto kulturowo-społeczne środowisko, w jakim wzrastał Witold Pilecki.W historii życia rotmistrza Pileckiego uderzają dwie niejako przeciwstawne cechy: heroizm czynów i pewna zwyczajność osoby. Ale to jednak zwyczajność pozorna, całkiem niedzisiejsza. Tak jak niedzisiejsze jest jego bohaterstwo. Charakteryzuje go niezwykła skromność, głęboki patriotyzm, honor, niezłomność i człowieczeństwo. Podejmując najbardziej karkołomne zadania zawsze na pierwszym miejscu stawiał dobro i bezpieczeństwo ludzi, za których czuł się odpowiedzialny. Zadziwia fakt, że nigdy nie złożył broni, nawet po trwającym ponad dwa lata pobycie w obozie koncentracyjnym i trudach ucieczki natychmiast powrócił do walki. Nigdy nie zabiegał o zaszczyty i awanse. Najważniejszym celem jego życia była walka o niepodległą Polskę. Witold Pilecki to heroiczny przykład oporu wobec Niemców i bolszewików. Był świadkiem i ofiarą zbrodni obu złowrogich systemów totalitarnych: komunizmu i narodowego socjalizmu. Tragicznym paradoksem jest to, że jako jeden z największych patriotów okresu wojny został oskarżony o zdradę, okrzyknięty sprzedawczykiem i z zimną krwią zamordowany w majestacie prawa.Pamięć o Pileckim powinna być jednym z elementów budujących zbiorową tożsamość Polaków, ponieważ całe jego życie jest wzorem, jak żyć i jak – jeśli potrzeba – umierać za ojczyznę.

Znalazłem w sobie radość wynikającą ze świadomości, że chcę walczyć…

 

Biografia rotmistrza Witolda Pileckiego

Witold Pilecki urodził się 13 maja 1901 roku w Ołońcu. Od 1910 roku Pileccy mieszkali w Wilnie, gdzie Witold uczył się w szkole handlowej. Od 1914 roku należał do zakazanego przez władze rosyjskie harcerstwa. W 1916 roku założył własną drużynę. Jako skaut brał udział w ćwiczeniach i kursach o charakterze wojskowym. Grupa starszoharcerska, do której należał, dołączyła do oddziałów wileńskiej samoobrony. W 1918 roku wstąpił jako ochotnik do powstającego Wojska Polskiego, walczył w wojnie polsko-bolszewickiej 1920 roku, jako kawalerzysta brał udział w obronie Grodna, walczył w bitwie warszawskiej, pod dowództwem generała Żeligowskiego zajmował Wilno. Maturę zdał w 1921 roku.

Uczestnik kampanii wrześniowej

W 1939 roku brał udział w kampanii wrześniowej jako dowódca plutonu w szwadronie kawalerii dywizyjnej 19 Dywizji Piechoty Armii „Prusy”. Dywizja została ześrodkowana w okolicach Skierniewic i tam przyjęła wrześniowe natarcie. Pilecki walczył nieprzerwanie do 26 września. Kiedy Niemcy rozbili jego dywizję, a wojna obronna zaczęła dogasać, nie złożył broni. Wraz z majorem Janem Włodarkiewiczem i jego żołnierzami zaszył się w lasach i prowadził walkę podjazdową przez trzy tygodnie. O wyjeździe z Polski przez Rumunię i Węgry nawet nie pomyślał. 17 października Pilecki i Włodarkiewicz zdecydowali, że zakopią broń, konie oddadzą chłopom, a ocalałym żołnierzom pozwolą wracać do domów. Sami przeszli do konspiracji. Witold Pilecki przedostał się do Warszawy, został jednym z organizatorów powołanej 9 listopada 1939 roku konspiracyjnej organizacji Tajnej Armii Polskiej pod dowództwem majora Jana Włodarkiewicza. Początkowo pełnił  funkcję szefa sztabu, następnie inspektora głównego.

Pozwoliłem się wywieść do Oświęcimia (…).

Chciałem być tam, gdzie mogę być najbardziej przydatny…

 

Ochotnik do Auschwitz

„Witold Pilecki był altruistą, typem człowieka zaangażowanego z pasją w sprawy innych, kosztem samego siebie”. Jego wrażliwość na cierpienie, dobroć i delikatność w pewnym stopniu tłumaczą straceńczą ideę, która w 1940 roku narodziła się w umyśle „Witolda”.

Latem 1940 roku Witold Pilecki podjął dobrowolną decyzję przedostania się do obozu oświęcimskiego w celu utworzenia tam siatki konspiracyjnej, zorganizowania łączności Podziemia z uwięzionymi w nim Polakami i przesyłania wiarygodnych danych o zbrodniach SS, a później przygotowania obozu do walki, gdyby nadarzyła się sprzyjająca ku temu okazja.

Podobnego czynu, świadczącego o najwyższym bohaterstwie nie dokonał nigdy nikt z osadzonych w KL Auschwitz. Pilecki uważał natomiast, że spełnia wyłącznie żołnierski obowiązek, dając się ująć podczas łapanki na Żoliborzu.

Do obozu trafił w nocy z 21 na 22 września 1940 roku wraz z tzw. drugim transportem warszawskim jako Tomasz Serafiński. Otrzymał numer obozowy 4859 i przez pewien czas pełnił funkcję pielęgniarza, następnie pracował w szklarni i rzeźbiarni. Stopniowo mógł realizować swój plan. Stworzył tajny Związek Organizacji Wojskowej. Związek funkcjonował w systemie „piątkowym”. Grupy pięciu ludzi działały razem, a poszczególne „piątki” – powiązane siecią łączników – współpracując ze sobą, nie znały siebie nawzajem. Członkami tych „piątek” mogli być jedynie ci więźniowie, których Pilecki darzył absolutnym zaufaniem. Nazwa „piatka” była umowna, ponieważ zdarzało się, że liczyła ona więcej członków niż pięciu. W ostatnich miesiącach 1942 roku odrzucono system „piątkowy”, organizując ZOW na wzór wojskowy z podziałem na bataliony, kompanie i plutony, posiadające wyznaczone rejony działania.

Pilecki stworzonej przez siebie organizacji określił następujące cele: podtrzymywanie na duchu kolegów; przekazywanie współwięźniom wiadomości z zewnątrz obozu; potajemne zdobywanie żywności i odzieży oraz  jej rozdzielanie; przekazywanie wiadomości poza druty KL Auschwitz; przygotowanie własnych oddziałów do opanowania obozu podczas ewentualnego zaatakowania go z zewnątrz przez oddziały partyzanckie z równoczesnym zrzutem broni i siły żywej. Z więziennej kancelarii wydobywano dokumenty i zdjęcia stanowiące dowód nazistowskich przestępstw. Pierwsza poczta kurierska z tymi materiałami dotarła do Londynu w marcu 1941 roku. Dzięki poświęceniu i działalności Pileckiego polska konspiracja wojskowa stała się faktem, o którym jednak długie lata po wojnie milczano. W szpitalu obozowym „piątka” Pileckiego wyhodowała zarażone tyfusem wszy – „broń”, za pomocą której starano się likwidować szczególnie bestialskich kapo, konfidentów, a nawet esesmanów. Rozważano także możliwość wzniecenia powstania w KL Auschwitz, ale myśl o niemieckiej zemście na rodzinach powstańców zahamowała te plany.

Ucieczka
Na początku 1943 roku Pilecki uznał, że wypełnił w olbrzymiej mierze cele, które sobie postawił i w obawie o zdekonspirowanie zdecydował, że powinien uciec z obozu. Jako Tomasz Serafiński wraz z dwoma innymi konspiratorami – Edwardem Ciesielskim i Janem Redzejem – dostał się do komanda piekarzy. Piekarnia była oddalona od obozu o 2 km. „Piekarze” uciekli z piekarni w nocy, w Poniedziałek Wielkanocny  z 26 na 27 kwietnia 1943 roku, wykorzystując świąteczne rozprzężenie strażników. Przecięli kable telefoniczne i odłączyli alarm, a drzwi piekarni podparli metalowym drągiem, aby esesmani nie wydostali się zbyt szybko z budynku. Szli torem kolejowym. Nad ranem dotarli na plebanię w Alwerni koło Regulic. Tamtejszy ksiądz nakarmił ich i dał im przewodnika. W Puszczy Niepołomickiej ostrzelał ich niemiecki patrol, Pilecki został lekko raniony w rękę. Po sześciu dniach marszu znaleźli się w Bochni i tam ukrywali się u państwa Oborów przy ulicy Sądeckiej. Następnie dotarli do Nowego Wiślicza, gdzie Witold Pilecki odnalazł prawdziwego Tomasza Serafińskiego. Serafiński skontaktował go z oddziałami AK. Wkrótce jako Jan Uznański powrócił do Warszawy. Pilecki opracował plan ataku na obóz w Oświęcimiu, sądził, że istnieje możliwość uwolnienia więźniów i chciał taką propozycję przedstawić osobiście Komendzie Głównej AK w Warszawie, jednak jego projekt nie zyskał aprobaty, nie podzielono jego poglądów, że opanowanie obozu i uwolnienie tak dużej liczby więźniów jest możliwe. Pilecki został zastępcą dowódcy oddziału III Kedywu KG AK „Kameleon”, wkrótce awansowano go do stopnia rotmistrza.

Starałem się zawsze robić to, co było ważne, uczciwe…

Powstaniec warszawski

Miesiące poprzedzające powstanie warszawskie spędził Pilecki na gorączkowych działaniach. Włączył się w opracowywanie struktur konspiracyjnej organizacji „NIE” („Niepodległość”, dowodził tym przedsięwzięciem pułkownik August Emil Fieldorf „Nil”). Celem organizacji, wobec groźby nowej okupacji sowieckiej, była ochrona osób i instytucji tajnego państwa oraz przygotowanie i uodpornienie Polaków na zalew komunistycznej propagandy.

Kiedy wybuchło powstanie warszawskie Pilecki początkowo walczył jako zwykły strzelec w kompanii „Warszawianka”, później dowodził II kompanią I Batalionu Zgrupowania „Chrobry II” na odcinku Al. Jerozolimskich u wylotu ulicy Żelaznej. Była to bardzo wysunięta reduta, której utrzymanie przez powstańców znacznie utrudniało Niemcom kwestię zaopatrzenia. Prasa podziemna nazywała rejon trzymany przez Pileckiego „Najwspanialszym Bastionem Warszawy”. Bastion przetrwał dwa tygodnie.

W niemieckiej niewoli

Po upadku powstania w październiku 1944 roku Witold Pilecki dostał się do niewoli niemieckiej. Z Ożarowa trafił do stalagu 344 Lamsdorf (pol. Łambinowice), potem do oflagu

VII A w Murnau, gdzie przebywał do wyzwolenia, opiekując się młodymi powstańcami.

Chcę walczyć o niepodległość Polski w kraju…

Działalność konspiracyjna i wywiadowcza

W lipcu 1945 roku po zajęciu ziem polskich przez wojska radzieckie Witold Pilecki otrzymał wojskowy przydział do 2 Korpusu Polskiego we Włoszech. W październiku 1945 roku, na osobisty rozkaz gen. Władysława Andersa wrócił do Polski, by prowadzić w Polsce działalność wywiadowczą na rzecz 2 Korpusu. Jesienią 1945 roku zorganizował siatkę wywiadowczą i rozpoczął zbieranie informacji wywiadowczych o sytuacji w Polsce, w tym o żołnierzach AK i 2 Korpusu, którzy byli więzieni w obozach NKWD i deportowani przez Sowietów na Syberię. W późniejszym śledztwie wskazał też zorganizowane w Warszawie trzy magazyny broni. Prowadził również wywiad w MBP, MON i MSZ.  Jako Roman Jezierski zajmował się pisaniem wspomnień z Oświęcimia, a przede wszystkim wyszukiwaniem i przekazywaniem rządowi londyńskiemu dowodów komunistycznych zbrodni na żołnierzach polskiego podziemia – dokumentów, zdjęć z aresztowań, wywózek w głąb Rosji, więziennych grypsów, ustnych relacji naocznych świadków. Pracował tak do maja 1947 roku. Nie zdawał sobie sprawy z faktu, że w grupie jego współpracowników przez kilka miesięcy funkcjonował agent bezpieczeństwa. Nie zareagował na rozkaz Andersa polecający mu opuszczenie Polski, w związku z zagrożeniem aresztowaniem. Rozważał skorzystanie z amnestii w 1947 roku, ostatecznie postanowił jednak nie ujawniać się.

Oświęcim to była igraszka…

Zbrodnia sądowa

8 maja 1947 roku Witold Pilecki został aresztowany, osadzony w więzieniu mokotowskim i odizolowany od innych. W areszcie był maltretowany i torturowany przez funkcjonariuszy Urzędu Bezpieczeństwa, przesłuchania trwały dzień i noc bez przerwy, połamano mu obojczyk, zerwano paznokcie. W trakcie ostatniego widzenia z żoną powiedział: Oświęcim to była igraszka. Urząd Bezpieczeństwa sfabrykował materiały, które posłużyły prokuraturze do sformułowania absurdalnych zarzutów. Witolda Pileckiego oskarżono o nielegalne przekroczenie granicy, posługiwanie się fałszywymi dokumentami, brak rejestracji w Rejonowej Komendzie Uzupełnień, nielegalne posiadanie broni palnej, przygotowanie zbrojnego zamachu na grupę dygnitarzy MBP, działanie na rzecz obcego mocarstwa i prowadzenie działalności szpiegowskiej na rzecz Andersa.

Składałem przysięgę w niepodległej Polsce…

Zarzut o przygotowanie zamachu Pilecki na procesie stanowczo odrzucił, a co do działalności wywiadowczej, to uważał ją za działalność informacyjną na rzecz 2 Korpusu, za którego oficera nadal się uważał. Do pozostałych zarzutów nie przyznał się. Do końca pozostał wierny swoim ideałom. Najpiękniej wyraził ich istotę przed komunistycznym sądem, wyjaśniając, dlaczego nie przyjął propozycji współpracy z komunistami: Byłem polskim oficerem i do momentu aresztowania wykonywałem rozkazy (…). Jakkolwiek rozumiałem, że może to zmienić moją sytuację na korzyść, nie mogłem zdecydować się na publiczne oskarżanie na rozprawie sądowej tych ośrodków, gdyż rozumiałem, że oficer, który oczernia swój oddział macierzysty, zasłuży sobie u każdego na pogardę.

Proces trwał od 3 do 11 marca 1948 roku. 15 marca ogłoszono wyrok: dla rotmistrza Witolda Pileckiego, żołnierza 20 roku, oświęcimskiego konspiratora, powstańca Warszawy, człowieka bez reszty oddanego sprawie polskiej, władze Polski Ludowej żądały kary śmierci.

25 maja o godzinie 21.30 w więzieniu mokotowskim wykonano wyrok. Zabito go – tak jak osiem lat wcześniej innych polskich oficerów w lasku katyńskim – pojedynczym strzałem w tył głowy. Do dziś nie wiadomo, gdzie komuniści pogrzebali ciało polskiego bohatera. W powojennej Polsce jego nazwisko zostało skazane na zapomnienie.

Boże wielki i miłosierny, któryś jest w niebiesiech, miej litość nad gwałcicielami sprawiedliwości, wybacz świadomym kłamcom, zdradzieckim oskarżycielom i fałszywym sędziom, bądź miłościw tym, którzy w ślepym zapamiętaniu niszczą spokój ludzki i sieją wśród nich strach, obłudę i nienawiść, oszczędź oprawcom Twej karzącej dłoni, miej zmiłowanie nad mordercami

[J. Andrzejewski, Ciemności kryją ziemię]

Do winy nie przyznaję się, nie czuję się winny…

Wyrok wykonał kat Mokotowa  Piotr Śmietański. Osobiście uśmiercał skazańców jednym strzałem w tył głowy. W okresie stalinowskim był wykonawcą wyroków śmierci na wielu bojownikach niepodległościowych, tzw. „żołnierzach wyklętych”, byłych żołnierzach Armii Krajowej, w tym m.in. na Jerzym Miatkowskim, Tadeuszu Pelaku, Edmundzie Tudruju, Arkadiuszu Wasilewskim, Romanie Gronskim, kapitanie Stanisławie Łukasiku, komendancie Hieronimie Dekutowskim (zabitych przez Śmietańskiego w jeden dzień – 7 marca 1949)[2].

25 maja 1948 wykonał wyrok śmierci na rotmistrzu Witoldzie Pileckim[1][3]. Zachował się protokół wykonania wyroku śmierci na Witoldzie Pileckim z podpisem Śmietańskiego[4]. Za pozbawienie życia więźnia otrzymywał on tysiąc złotych, podczas gdy pensja nauczycielska w tym okresie wynosiła sześćset złotych[5].Od 1 września 1948 pracował jako oficer do zleceń w wydziale ogólnym WUBP w Warszawie. W 2003 roku Instytut Pamięci Narodowej rozpoczął śledztwo mające na celu ustalenie losów Śmietańskiego w związku z dochodzeniem w sprawie śmierci Witolda Pileckiego. Nigdy jednak nie udało się dotrzeć do Śmietańskiego. Stwierdzono, że wszystkie dane personalne dotyczące „Kata z Mokotowa” zostały usunięte z oficjalnych archiwów rządowych. Śledztwo zostało wstrzymane w 2004[6]. Według ustaleń IPN Śmietański zmarł w 1950 na gruźlicę[1]. Natomiast według Tadeusza M. Płużańskiego Śmietański wyemigrował z Polski do Izraela w 1968[7].

 

Protokoł wykonania wyroku

Tak stracono bohatera Polaka i nie wolno dopuścić  aby sytuacja taka mogła powtórzyć się w Polsce ponownie .

 

Regulamin Strony